poniedziałek, 29 czerwca 2015

Rozdział 13.

- Usiądź! - poprosiłam go, gdy wreszcie odnalazłam paczkę - To dla ciebie - wręczyłam mu przedmiot i ucałowałam w policzek - To pierwsze to na gwiazdkę, a to drugie za pomoc we wszystkim. Dziękuję jeszcze raz - uśmiechnęłam się po czym utonęłam w jego czekoladowych oczach
- Nie ma za co i dzięki za prezent - najwyraźniej się speszył, bo szybko wstał i wyszedł z pokoju.

Perspektywa Janka

Co?! Pocałowała mnie i podziękowała, a ja tego nie wykorzystałem. Może to i dobrze. Ona prawdopodobnie zrobiła to z ,,czystej dobroci serca'' i nic do mnie nie czuje. Wyszedłem z pokoju dziewczyny i skierowałem się w stronę pokoju Michała. Dziś wigilia, a ja jak zawsze siedzę u sąsiadów zamiast we własnym domu z rodzinom.
- Zaniosłeś małej czekoladę? - chłopak zapytał odbijając piłkę o ścianę
- Taa - machnąłem ręką i rzuciłem się na jego łóżko
- Co tam masz? - wskazał na paczkę od Łucji
- Dostałem od Lucy - zacząłem odpakowywać prezent
- Super kubek - roześmiał się Michał
- Smerf - zaśmiałem się
- I to nie byle jaki. Sam Ciamajda - chłopak skręcał się ze śmiechu
- Ciamajda nie Ciamajda teraz będę miał z czego pić. Od ciebie jeszcze dostanę wodę i będę miał co pić - odstawiłem podarunek na parapet
- Ona od zawsze lubiła smerfy - nagle spoważniał
- Co jest? - zapytałem
- Rodzice dziś w nocy wyjeżdżają na kolejne pół roku - chłopak patrzał się otępiale w przestrzeń za oknem
- Przykro mi - chciałem go jakoś pocieszyć
- Nie potrzebnie. Dziś wigilia musisz pewnie wracać do domu,cześć - nagle rozweselał i zasugerował mi wyjście
- Siema - nie zamierzałem się sprzeciwiać i wyszedłem z domu z kubkiem w ręce.

Kilka dni później Perspektywa Łucji

Wreszcie mogę przemieszczać się po domu. Już jest mi lepiej. Rodzice wyjechali. Wiedziałem, że długo nie zostaną szkoda tylko, że akurat w wigilie. Dzisiaj ma przyjść Wiki i Tymon. Chcę ich ze sobą poznać. Cały czas nosze mój medalik. Mam zamiar się dowiedzieć o co z nim chodzi, dlatego chcę odwiedzić ojca Tymona, może coś więcej teraz mi powie. Gdy jadłam śniadanie ktoś zapukał do drzwi. Poszłam otworzyć. W drzwiach spotkałam Torii i Tymona.
- O hej - stali uśmiechnięci
- Witaj przyjaciółko - przytuliła mnie Wiktoria
- Co tam? - machnął ręką Tymon
- Już się pewnie znacie? - uśmiechnęłam się - Tymon to Wiki, Wiki to Tymon - wybuchliśmy śmiechem i poszliśmy do salonu.
Była godzina 12, a dopiero wtedy obudził się Michał i wparował do salonu w piżamie.
- Hej Tori - uśmiechnął się do niej - Co to za koleś? - gdy dostrzegł Tymona spojrzał na niego złowrogim spojrzeniem
- Hejka Michał - powiedziałyśmy chórem z Wiktorią
- Jestem Tymon - przedstawił się chłopak
- Ciebie się nie pytam - warknął na Tymona - mała chodź do kuchni - powiedział w chodząc do pomieszczenia
- O co ci chodzi - zrobiłam zdziwioną minę
- O ten tramwaj co nie chodzi - oparł się o blat
- Daj spokój to moi znajomi nie musisz z nimi gadać - warknęłam
- Wiesz, że lubię Torii, mi chodzi o tego debila - wskazał ręką na salon
-Coś ci nie pasuje to masz problem - wyszłam z kuchni i zaprosiłam znajomych do swojego pokoju
To bez sensu żebym musiała jak małe dziecko uciekać do swojego pokoju żeby brat dał mi spokój. Gdy byłam koło schodów mój wisiorek zaczął świecić. Wystraszyłam się bo zaczął coraz bardziej migotać jak stanęłam obok ściany. To dziwne bo na tej ścianie rysowałam serduszka z moją przybraną mamą. Świecący przedmiot na mojej szyi zauważył Tymon i kazał mi go szybko schować. Tak też zrobiłam.
- Muszę już iść. Tata napisał SMS'a, że jestem potrzebny - uśmiechnął się - Zadzwoń, gdy twoja koleżanka pójdzie - powiedział mi na ucho przy pożegnaniu
- Pa - powiedziałam, a on szybko wyszedł
Na szczęście Wiktoria była w pokoju i nie widziała całego zajścia. Nie będę jej na razie o tym mówić skoro Tymon tak zareagował miał do tego jakiś powód. Wiktoria nie zadawała dużo pytań dlaczego chłopaka nie ma. Spędziłyśmy miło dzień na ,,babskich'' sprawach. Głównie oglądałyśmy romansidła jedząc lody i ciastka i popijając gorącą czekoladą. Gdy Wiki wyszła nie wiedziałam co zrobić. Długo się zastanawiałam co zrobić. Czy zadzwonić do Tymona czy raczej nie. Te rozmyślenia tak mnie znużyły, że zasnęłam.
Obudziłam się i wyszłam z pokoju. Zeszłam ze schodów i podeszłam do ściany przy, której świecił mi się medalion. Stałam i wpatrywałam się we wzory na ścianie. Nagle ktoś mnie popchnął i przeleciałam przez ścianę. Okazało się, że to ukryte drzwi prowadzące długim korytarzem z licznymi zakrętami. Poszłam tajemniczą trasą, gdy natchnęłam się na przepaść. Z niej wyłoniła się chmura pyłu z twarzą i zaczęła swój monolog.
- Jestem tym kim ty. Znam cię i to. Twoje dni są policzone. Twoja matka miała nędzne życie i nie potrafiła was ocalić więc teraz ty podzielisz jej los - stałam ,,zamurowana'' wpatrując się w postać - nie boj się bo jeszcze nie masz czego. Nie próbuj kombinować znam twoją każdą myśl, wiem jaki będzie twój następny ruch. Ode mnie nie uciekniesz - po tych słowach zjawa pociągnęła mnie za sobą w otchłań, a ja zaczęłam spadać i głośno krzyczeć oraz wołać ratunku


=/\./\= =/\./\= =/\./\=
 
Witajcie Nocne Marki! Dziękuję wam za ponad 250 wyświetleń. Jak wam się podoba 13 rozdział. Trzynastka podobno pechowa :D Wybaczcie, że nie było rozdziałów w ostatnie weekendy albo był tylko jeden. Myślałam, że jak będą wakacje to będę miała więcej czasu na pisanie, a tu z tego nici. Rozdziały będą się pojawiać różnie. Będę się starała aby były jak najczęściej. Miłych wakacji <3 Zachęcam do komentowania i odwiedzania aska:  http://ask.fm/OLEEEOMBREEE

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz