Jest sobota i dzisiaj spadł śnieg. Nic dziwnego przecież jest grudzień, a w grudniu to normalne, że pada śnieg. Gdy wyjrzałam przez okno poczułam się jak w magicznej krainie bieli. Gdzie nie spojrzałam rzucał mi się w oczy biały puch, który spowił świat. Niesamowite jak świat może być piękny. Najchętniej siedziałabym przez całe życie przy oknie wpatrzona w piękny kraj obraz ale niestety muszę funkcjonować. Nagle podskoczyłam ze strachu. W moje okno ktoś rzucił śnieżkę. To oczywiście był Janek. Przez ostatni miesiąc zaprzyjaźnił się z moim bratem i nie ma dnia żeby u nas nie przesiadywał. Jak dłużej o tym pomyśleć to z Jaśka całkiem spoko koleś. Zachowuje się tak samo jak Michał. Maja takie same zainteresowania. Jak bliźniacy tylko inaczej wyglądają. Otworzyłam okno i krzyknęłam do chłopaka
- Wystraszyłeś mnie palancie! - ściągałam resztki śniegu z szyby z zamiarem trafienia w Janka ale coś mi nie wyszło.
- Oj przepraszam, chciałem zapytać czy jest Michał ale gdy cię zobaczyłem nie mogłem się powstrzymać aby Cię nie wystraszyć - roześmiał się głośno
- Jest. Wchodź. - odparłam, zamykając okno
Po chwili usłyszałam jak ktoś wbiega po schodach na górę. Moje drzwi się otworzyły i do pokoju wyszli chłopcy z rękoma za plecami i cwaniackim uśmieszkiem. Rzucili się na mnie i natarli moją twarz śniegiem. To nie było do końca dla mnie zabawne. Zimny śnieg sprawił, że strasznie piekła mnie twarz. Jak zwykle byłam oszołomiona i czerwona jak burak, a moje oczy się zaszkliły. Jestem bardzo wrażliwa choć na pierwszy rzut oka tego po mnie nie widać. Uciekłam do łazienki po czym zaczęłam przemywać twarz ciepłą wodą i powstrzymywać łzy spływające po moich policzkach. Usłyszałam pukanie w drzwi
- Mała wyjdź - słyszałam głos Michała
- Nie chcieliśmy żebyś płakała - dobiegł do mnie także głos Jaśka
Zorientowałam się, że nie zamknęłam drzwi łazienki na klucz i chyba Janek też się zorientował i zdążył otworzyć drzwi nim ja zdążyłam je zamknąć. Wparował do łazienki i zaczął mnie przytulać i przepraszać. Gdy to zrobił moje łzy wypłynęły strumieniem na wierzch. Słyszałam jak chłopaki się podśmiechują. Odkleiłam się z trudem od Jaśka wytarłam łzy i powiedziałam
- Jesteście z siebie zadowoleni? Bawi was to? - powiedziałam z wyrzutem
- Nie. Mnie bawi to, że pierwszy raz widzę Cię, że się nie denerwujesz tylko szczerze płaczesz - głaskając mnie po głowie powiedział Janek
- Pierwszy i ostatni - powiedziałam poważnym tonem Jaś i chłopaki wybuchli śmiechem i wyszli z mojego pokoju.
Ja ogarnęłam się i porozmawiałam przez telefon z Tori. Rzadko się odwiedzamy, bo Wiktoria mieszka w innym mieście. Wyprowadziła się tam ze swoim tatą po śmierci mamy ale nie chciała opuszczać szkoły. Była strasznie zaskoczona i chciała przy mnie być i dogadać chłopakom ale uspokoiłam ją i powiedziałam, że może się wyżyć w poniedziałek w szkole. Zeszłam do kuchni i zjadłam owsiankę chociaż już było po dwunastej. Postanowiłam wyjść z Frugo na spacer.
Perspektywa Janka
Było mi bardzo przykro jak Łucja zareagowała. Nie chciałem sprawić jej zawodu. Po przeprosinach ruszyliśmy z Michałem do salonu. Rozsiedliśmy się wygodnie na kanapie i włączyliśmy konsolę. Graliśmy w jakąś wyścigówkę i głośno się śmialiśmy z naszej fatalnej rozgrywki. Fajnego mam sąsiada, a teraz już przyjaciela. Usłyszeliśmy zatrzaskujące się drzwi. Nie zwróciliśmy na to uwagi. Graliśmy już sporo czasu, a ja musiałem wracać do domu, bo się zbliżały święta i oczywiście trzeba pomóc posprzątać dom. Pożegnałem się z przyjacielem i wyszedłem z domu. W drodze zauważyłem Łucję. Bawiła się ze swoim pupilem. Podziwiała śnieg i wpatrywała się w śnieżny krajobraz. Wydawało mi się jakbym oglądał film. Jej ruchy były delikatne, a ona cała wyglądała jaj laleczka. Spojrzałem na nią i nie wiedziałem co zrobić. Czułem jak przeszywa mnie jej radość. Nie zapomniane uczucie. Pierwszy raz czułem coś takiego. Nagle dziewczyna spojrzała na mnie i uśmiechnęła się ciepło i zapytał
- Na co się patrzysz?
- Ja? Na nic po prostu spojrzałem się tak odruchowo - strasznie się speszyłem
Nie wiedziałem co odpowiedzieć. Czułem jak się czerwienie ale mi to nie przeszkadzało. Moją uwagę zwrócił przepiękny uśmiech Łucji, który dziewczyna kierowała w moją stronę. Odwzajemniłem uśmiech.
- Pa - machnąłem ręką na pożegnanie
- Do zobaczenia Jasiu - powiedziała dziewczyna
Ma tak słodki głos, a w dodatku pierwszy raz powiedział do mnie zdrobniale ,,Jasiu''. To była chyba najlepsza nasz konwersacja. Mimo tego, że była tak krótka dała mi tak wiele radości. Wszedłem do swojego pokoju, usiadłem przy oknie. Widziałem jak Łucja nadal bawi się z psem, jak biję od niej radość. W myślach ciągle miałem jej piękny uśmiech. Co ja gadam? Przecież to siostra mojego kumpla. Co mi odbija? Znamy się przecież tylko miesiąc, a ja dopiero dziś dojrzałem w niej coś czego nie widziałem wtedy na stołówce. Od wpatrywania się w widok zza okna wybił mnie głos mojego ojca abym poszedł z bratem po choinkę. Przecież już za tydzień Boże Narodzenie.
=/\./\= =/\./\= =/\./\=
Jak tam wrażenia po przeczytaniu tego rozdziału. Podoba wam się? Piszcie w komentarzach.
Pytania klikajcie tu http://ask.fm/OLEEEOMBREEE