Masz już dwanaście lat. Czas dorosnąć. Ja wyjeżdżam. Nie szukaj mnie. NIGDY!
EWA
Niesamowite. Nawet nie odważyła się podpisać MAMA. Czułam się dziwnie. Nie czułam z nią nigdy jakiejś więzi ale gdy do mnie dotarło, że możliwe, że nigdy już jej nie zobaczę coś we mnie pękło. Pierwsze co zrobiłam to wybiegłam z płaczem z domu. Nie wiedziałam co mam robić. Miałam tylko 12 lat. Czułam się zagubiona i niechciana. Po paru godzinnym błąkaniu się po parku wróciłam do domu. Usiadłam na krześle w kuchni i patrzyłam się w księżyc za oknem. Usłyszałam dźwięk uchylających się drzwi. To była pani Kasia. Podbiegła do mnie i mnie przytuliła. Zabrała z domu moje ubrania i zaprowadziła do swojego mieszkania. Po skończeniu szóstej klasy przeprowadziliśmy się. Po pierwszej przeprowadzce zmieniliśmy miejsce zamieszkania jeszcze kilka razy. W szkole nie byłam tolerowana lecz nie było tak źle. Zawsze byli przy mnie Remek i Felix. Różnili się od siebie jak dwa płatki śniegu. Każdy jest inny ale wspaniały na swój sposób. Remek to typ ,,MACZO''. Lubi szybkie samochody i piłkę nożną. Jest nawet kapitanem drużyny w naszej szkole. Razem wygrywają wszystkie mecze. Za to Felix to spokojnych chłopak dużo się uczy i uczęszcza na różne kółka zainteresować. Głównie fizyka, matematyka, biologia, chemia i oczywiście szachy. W domu zawsze dawał mi wygrać. Ci chłopcy są dla mnie jak bracia, a ich mama jak moja rodzona matka. Nie wiem co bym bez nich zrobiła. W połowie roku szkolnego Pani Kasia, którą nazywam ciocią znalazła bardzo dobrą pracę. Oczywiście znów się przeprowadziliśmy. Ku mojemu zaskoczeniu zamieszkaliśmy w dużym domu na przedmieściach Warszawy. Dom był jak z naszych najskrytszych marzeń. Duża kuchnia i salon, każdy miał swój pokój i w nim łazienkę. Sypialnie znajdowały się na piętrze a kuchnia i salon z wyjściem na piękny taras ze ślicznym ogrodem na parterze. Mój pokój był biało-amarantowy. Białe meble, amarantowe ściany oraz dodatki. Remigiusz oczywiście zielony bo taki właśnie ma kolor trawnik na boisku do piłki nożnej. Felix ciemno-niebieski, a na środku pokoju stały szachy. Cioci pokój był pomarańczowy i spokojny. To nie możliwe, że ten dom tak po prostu czekał na nas. Niesamowite! Miałam nadzieję, że się stąd nie wyprowadzimy ale teraz chciałabym stąd jak najdalej uciec. Podobno najlepiej jest w domu ale na pewno nie w tym.''
=/\./\= =/\./\= =/\./\=
Jak wam się podoba 2 rozdział? Mile widziane komentarze :D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz